Postanowienia noworoczne. Realizm i rozwój

Piątek, 29.12.2017, wyd. nr 38

nr38

Przed nami zabawa sylwestrowa, Nowy Rok i rozpowszechniona w naszej kulturze praktyka podejmowania postanowień noworocznych. Powszechnie decydujemy się zrzucić wagę, rozpocząć ćwiczenia, zainwestować w życie towarzyskie, starannie oszczędzać lub przeczytać jakąś liczbę książek. Nawet jeśli nie wszyscy decydujemy się sformułować jakieś własne postanowienie z okazji rozpoczęcia nowego roku kalendarzowego, z pewnością każdy z nas zna osoby podejmujące się tego wyzwania. Przypadłością tego zwyczaju jest też jednak – obecna w niezliczonych żartach – łatwość, z jaką porzucamy przyjęte postanowienia. Czy w takim razie warto podejmować postanowienia noworoczne? Co mówią na ten temat wyniki badań naukowych? I jeśli tak, w jaki sposób można zatroszczyć się o to, by ich realizacja wypadła lepiej?

 

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie o sens podejmowania postanowień w ogóle. Pytanie to jest o tyle ważne, że poza rozlicznymi żartami o „słomianym zapale” noworocznych reformatorów, statystyki pokazują, że liczba osób trzymających się swoich postanowień spada od ponad 75% do końca pierwszego tygodnia aż do niecałych 50% po połowie roku i ledwie ok. 20% dwa lata później.1 Oznacza to, że na dłuższą metę tylko nielicznym udaje się wytrwać we własnych zamierzeniach, zaś bardzo wielu ludzi w międzyczasie niestety się „wykrusza”. Takie statystyki, choć nie do końca potwierdzają żartobliwy stereotyp o wyparowaniu zobowiązań już 2 stycznia, wydają się jednak sugerować, iż mamy poważną trudność z utrzymaniem raz obranego kierunku zmian.

Spójrzmy na to jednak z innej strony. Choć w swoich postanowieniach wytrwałość osiągają tylko co poniektórzy, oznacza to przecież, że właśnie dla nich Nowy Rok rzeczywiście zapoczątkowuje zmianę na lepsze! Co więcej, te same badania pokazują, że w perspektywie połowy roku, ludzie pragnący zmian oraz decydujący się na podjęcie noworocznych postanowień wcielających swoje pragnienie w życie mają 10 razy większe szanse na odniesienie sukcesu niż osoby chcące zmian, lecz rezygnujące z postanowień.2 Konkretne decyzje warto podejmować także dlatego, że ilekroć chwytamy za stery naszego życia i mierzymy się sami ze sobą, walczymy o coś więcej niż tylko sukces; wzmacniamy również poczucie naszej sprawczości – przekonanie, że jesteśmy w stanie świadomie kierować naszym życiem i podołać życiowym wyzwaniom.

A choć wysoki wskaźnik załamań może zniechęcać, musimy pamiętać, że żadna z metod pracy nad sobą nie jest stuprocentowo skuteczna. Nie jesteśmy doskonali; nie powinniśmy się jednak tym zrażać, popadając w pułapkę perfekcjonizmu, który stanowi jedną z największych przeszkód w dążeniu do własnego rozwoju. Nie musimy być doskonali (ani nie potrzebujemy niezawodnych metod), by doświadczyć zmiany na lepsze we własnym życiu. Zamiast tego, warto byśmy przyjrzeli się, co może przede wszystkim sprawić, że postanowień uda się dotrzymać.

Tym razem jednak skupmy się na realizmie. Być może słyszałeś powtarzany czasem frazes, że „kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć”. Kierując się podobnie hiperoptymistycznym przekonaniem, niektórzy ludzie decydują się na totalną przebudowę własnego życia, ufając. że dzięki odpowiednio silnej wierze cały świat stanie przed nimi otworem, a ich własne ograniczenia ustąpią z hukiem. Niestety, nie jest to prawdą - „prawo przyciągania” nie działa, a ograniczenia naszej psychiki (nie mówiąc już o świecie zewnętrznym) nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.3 We wszechświecie nie istnieje magia, mocą której można sprowadzić na ziemię najbardziej nieprawdopodobne zdobycze. Różnorakie wyraziste lub łagodniejsze formy tego przekonania rozpowszechniły się w świecie pop-psychologii, wyrządzając dużo krzywdy poszukującym pomocy ludziom. W końcu, w myśl tego osobliwego punktu widzenia, jeśli wymarzone przełomy nie pojawiają się w życiu gorliwie pragnącego ich człowieka, wina musi leżeć po stronie jego niewystarczająco silnej intencji! Takie podejście raczej Ci nie pomoże. Zamiast tego, postaraj się o wyznaczenie sobie celu, który (choć będzie dla Ciebie wyzwaniem) da się osiągnąć bez cudów. Jeśli chcesz zrzucić wagę, postaraj się wyznaczyć sobie taki wynik, który da się w wybranym przez Ciebie czasie osiągnąć. Dużo lepsze dla Twojego życia i samopoczucia będzie udane zrealizowanie postanowienia o nieco mniejszym rozmachu niż „wyłożenie się” na monumentalnym projekcie stworzenia z siebie nowego człowieka. Formułując swoje postanowienie, pamiętaj też o tym, by uczynić je konkretnym – możliwym do umieszczenia w czasie i przestrzeni. Co chcesz zrobić? Jak? W jakim czasie? Jak sprawdzisz, czy Ci się udało? Odpowiedzi na te wszystkie pytania pomogą Ci uczynić swoje postanowienie czymś więcej niż tylko pobożnym życzeniem. Krystalizacja planów to już krok w stronę ich wykonania. 4

Skoro rozmawiamy o realizmie, zatrzymajmy się na niepowodzeniach. W realizowaniu postanowień noworocznych są one powszechne; aż 70% osób w styczniu w ten czy inny sposób potyka się w swoim programie zmian, ulegając niechcianym pokusom lub zaniedbując obrane plany. To sporo; jeśli jednak zestawimy te dane ze statystykami na temat ludzi trzymających się swoich postanowień dłużej, okaże się, że nie ma różnicy między szybko rezygnującymi a wytrwałymi; obydwie grupy równie często zawodzą się w realizacji własnych planów.5 Kontrast leży raczej w stosunku do własnych niepowodzeń; osoby które ostatecznie wytrwały, nie zrezygnowały z własnych zamierzeń pomimo uchybień. Być może potrzebujemy częściej akceptować fakt, że realizacja gładko brzmiących postanowień nie zawsze musi wyglądać równie gładko, a mimo to może się udać? Rzeczywistość naszego życia i psychiki bardzo rzadko bywa równie uporządkowana co abstrakcyjne ideały lub zamierzenia. Nie oznacza to jednak, że nie jesteśmy w stanie się rozwijać; po prostu nie wolno zapominać nam o naszej własnej niedoskonałości. Większości celów nie osiągniemy szybując, a krocząc (czasem utykając!). Brak realizmu w patrzeniu na własne możliwości we wcielaniu postanowień w życie bywa opisywany jako „syndrom fałszywej nadziei” - jego cechami charakterystycznymi są oderwane od rzeczywistości oczekiwania na temat szybkości, ilości, łatwości i konsekwencji prób zmiany samego siebie.6

Kolejnym z elementów zdrowego realizmu jest stosunek do pokus. Ich doświadczanie nie jest niczym dziwnym ani nie świadczy o nas źle. Dla każdego człowieka próba przekroczenia samego siebie wiąże się z trudnościami i koniecznością zmagania się z własnymi niechcianymi impulsami. Jest to prawdą tym bardziej, że rzeczywistość często bezwiednie przypomina nam o tej części życia, którą chcemy porzucić. Licealista decydujący się na porzucenie grania na komputerze otrzymuje od swojego kolegi propozycję umówienia się na kolejny mecz multiplayer. Postanowienie oszczędzania bywa zagrożone przez dostrzeżenie właśnie wypuszczonej na rynek promocji kosztownego lecz teraz nieco tańszego produktu, który od dawna chcieliśmy mieć. Skoro upadki i potknięcia są powszechne, tym bardziej tyczy się to pokus. W odrzucaniu niepożądanych zachcianek wielu psychologów dotychczas często akcentowało znaczenie zasobu zwanego „siłą woli”. Jest to zdolność do wewnętrznej mobilizacji i utrzymania pożądanego kursu działania bez względu na dystraktory (rozpraszacze). Najnowsze badania wskazują jednak, że opieranie się wyłącznie na tak rozumianej „sile woli” nie jest najlepszą drogą do zwyciężania pokus; co kluczowe, niektórych pokus można (i warto) unikać. Zbyt długie zmaganie się z pokusami (lub wystawianie się na ich wpływ tam, gdzie nie jest to nieuniknione) nie tylko prowadzi do częstszego im ulegania, ale również wyczerpuje i przyczynia się do mniej efektywnego osiągania celów; nawet jeśli w tej konkretnej sytuacji uda się ostatecznie oprzeć zachciankom.7 W chrześcijańskiej teologii moralnej fenomen ten (znany od dawna) nazywany jest „bliską okazją do grzechu” - a więc sytuacją, która sama w sobie stanowi pokusę o wyjątkowej sile oddziaływania i dlatego należy świadomie – w miarę możliwości - unikać znalezienia się w niej.8 Jak pisze natomiast komentujący wyniki wcześniej przedstawionego badania David DiSalvo w Psychology Today: „Kluczowym wnioskiem jest zatem nie to, by stawiać czoła pokusom w oparciu o siłę woli, ale by unikać samych pokus lub przynajmniej zminimalizować ryzyko, gdy tylko można”.9 Z tego powodu, być może obok powzięcia decyzji o zmianie jakiejś części swojego stylu życia, warto zastanowić się nad tym, co w Twojej codziennej praktyce jej dotychczas sprzyjało? Zdrowy realizm uznający, że nasza siła woli nie jest wszechmocna i czasem dobrze jest jej pomóc, eliminując wyzwania niepotrzebnie stojące jej na drodze, może pomóc Ci w dbaniu o codzienne spełnianie własnych postanowień.

I wreszcie, w staraniu się o spełnienie noworocznych planów warto też przyjrzeć się temu, jak funkcjonuje nasza życiowa motywacja i jakie myśli towarzyszą nam przy sukcesach oraz porażkach. Jeśli mamy wrażenie, że nasze działania załamują się niepokojąco szybko, a motywacja do ich wznowienia wyparowuje, zostawiając bardzo dużo negatywnych emocji w stosunku do samego siebie – bądź mamy poczucie, że zderzamy się z własnymi ograniczeniami tak silnymi, że właściwie niemożliwą wydaje się jakakolwiek dobra zmiana – być może problemy leżą głębiej? Podobnie w przypadku, gdy sama myśl o podjęciu jakichkolwiek działań nakierowanych na poprawę własnego życia budzi uczucie beznadziei i kompletnej nierealności; w takich sytuacjach warto pomyśleć o rozpoczęciu psychoterapii lub zasięgnięciu konsultacji psychologicznej choćby w celu uzyskania dobrej diagnozy. Poznanie własnych ograniczeń i zrozumienie tkwiących głębiej przyczyn własnych emocji utrudniających funkcjonowanie to przecież cele psychoterapii, która za pośrednictwem potwierdzonych naukowo metod dąży do pomocy pacjentowi poprzez jego lepsze zrozumienie siebie i realistyczne zaakceptowanie własnej natury, jednocześnie zmieniając powodujące cierpienie przekonania i cechy.

Każdy moment jest dobry by rozpocząć realistyczną pracę nad sobą – a gdy moje „ja” wydaje się być ograniczające tak bardzo, że skutecznie sabotuje mnie samego (zarówno w sprawach jednostkowych, jak i relacjach międzyludzkich), dobrym rozwiązaniem może być zasięgnięcie pomocy specjalisty.

1. http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0899328988800166

2. http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/jclp.1151/full

3. https://www.psychologytoday.com/blog/the-blame-game/201609/the-truth-about-the-law-attraction

4. https://www.psychologytoday.com/blog/the-blame-game/201701/new-years-resolutions-become-dissolutions

5. https://www.psychologytoday.com/blog/evidence-based-living/201712/how-keep-your-new-years-resolutions

6. http://psycnet.apa.org/record/2002-15790-001

7. http://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/1948550616679237

8. http://www.piusx.org.pl/katechizm/11

9. https://www.psychologytoday.com/blog/neuronarrative/201701/heres-why-your-resolutions-cant-rely-willpower-alone

 Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!