„Czy warto umieć czytać w myślach?” czyli kilka słów o mentalizacji.

Sobota, 19.04.2016, wyd. nr 24

nr24

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Jesteśmy w restauracji. Przy stoliku obok siedzi kobieta. Spogląda na telefon, potem na zegarek, wypatruje przez okno. Wszystko robi bardzo szybko. Po pewnym czasie przychodzi mężczyzna, który uśmiecha się do niej szeroko, jednak ona tego nie odwzajemnia, jest wzburzona, zaczyna żywo gestykulować, nadmiernie głośno mówić, ma napiętą twarz. Spodziewamy się, że kobieta czekała na mężczyznę, a ten się spóźnił. Zachowywała się nerwowo już przed jego przybyciem – być może się niepokoiła. Gdy przyszedł, zaczęła robić mu wyrzuty. Pewnie czuła dużą złość, tym bardziej, że twarz mężczyzny nie wyrażała żalu czy poczucia winy.

 

To, co zrobiliśmy w tej sytuacji, to mentalizowanie. Uświadamialiśmy sobie, co może dziać się w umyśle obserwowanej kobiety, jakie były jej uczucia, motywacje, oczekiwania. Dzięki temu mogliśmy zinterpretować jej zachowanie. Gdybyśmy nie rozumieli, co dzieje się w jej umyśle, jej zachowanie wydałoby się nam co najmniej zagadkowe. Zapewne wielu osobom taki opis przywodzi na myśl pojęcie „empatii”. Mentalizowanie jest jednak szerszym pojęciem, ponieważ dotyczy także nas samych. Może wydać się to zaskakujące, ponieważ z reguły uważamy, że wiemy, co dzieje się w naszym umyśle. Czy jednak nie zadajemy sobie czasem pytań w rodzaju: „Dlaczego jest mi tak przykro, że znajomi z pracy nie zaprosili mnie na przyjęcie? Czy jednak zależy mi na ich akceptacji?” albo „Jak mogłam być tak naiwna, by znów mu zaufać? Przecież okłamał mnie już wiele razy.”? Dzięki mentalizowaniu staramy się zrozumieć także własne reakcje emocjonalne. Pragniemy wytłumaczyć sobie, dlaczego reagujemy w dany sposób.

Choć zdolność do mentalizacji jest naturalną właściwością każdego ludzkiego umysłu, ludzie różnią się między sobą poziomem tej umiejętności. Dlaczego tak się dzieje? Możemy porównać ją do języka. Każde dziecko ma naturalną zdolność do posługiwania się językiem, jednak lepiej go przyswaja, kiedy często słyszy rozmowy innych osób, ktoś do niego mówi, ale też słucha i reaguje na jego próby porozumienia się. Podobnie jest z mentalizacją. Jeśli dzieci wychowują się wśród osób kładących nacisk na zrozumienie, co dzieje się z drugim człowiekiem i nimi samymi, a także otoczenie wspiera próby dziecka analizowania zachowań innych, to zdolność mentalizacji będzie u niego bardziej rozwinięta. Taki człowiek będzie czuł się pewniej i swobodniej w relacjach z innymi, ponieważ będą dla niego bardziej zrozumiałe i przewidywalne.

Jeśli zatem rodzice mają większą zdolność mentalizowania, to w interakcjach z dzieckiem dają wyraz temu, że dostrzegają jego umysł i domyślają się, jakie procesy w nim zachodzą. Dzięki temu nawiązują bardziej bezpieczną i ufną więź z dzieckiem. Niestety zdarzają się rodziny, w których rodzice mają tendencję do reagowania nadmierną złością, wrogością, czy strachem wobec świata. Nie dostrzegają dziecka takim, jakim jest, a projektują na nie własne zniekształocone postrzeganie rzeczywistości. Zapewne mają oni trudności w mentalizowaniu. W konsekwencji o wiele trudniejsze okazuje się nawiązanie bezpiecznej więzi z dzieckiem, które może mieć większy kłopot w mentalizowaniu w przyszłości. Brak bezpiecznego stylu przywiązania łączy się też z mniejszą odpornością psychiczną, a co za tym idzie – częstszym doświadczaniem kryzysów psychicznych. Jednocześnie samodzielne poradzenie sobie z nimi jest utrudnione ze względu na mniejszą zdolność mentalizowania. Wszystko to działa i napędza się na zasadzie błędnego koła.

Można je jednak przerwać. Należy bowiem pamiętać, że mentalizowanie jest zdolnością, a więc możemy ją rozwijać i doskonalić. Dzieje się tak na przykład w toku psychoterapii. Podczas sesji terapeuta zachęca klienta do zwracania uwagi na to, co dzieje się z nim w danym momencie, czego w różnych sytuacjach doświadcza, czego doświadczają inni ludzie, jaki jest tego kontekst i przyczyny. Warto pamiętać, że wszystko to dzieje się w relacji z terapeutą, która jest oparta na zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa. Taka praca umożliwia zatem skorygowanie wcześniejszych wzorców przywiązywania się do ludzi. Oprócz tego w trakcie psychoterapii klient analizuje wpływ wcześniejszych relacji na obecne, uczy się rozumieć i kontrolować swoje emocje. Dzięki temu staje się bardziej uważny, ma świadomość wielości punktów widzenia i potrafi dystansować się. Bez wątpienia zwiększenie zdolności mentalizacji poprawia jakość życia – ułatwia radzenie sobie w obliczu kolejnych kryzysów i sprzyja nawiązywaniu bardziej satysfakcjonujących relacji.

Na podstawie: Allen, J. G., Fonagy, P., Bateman, A. W. (2014). Mentalizowanie w praktyce klinicznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

IP

 Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!